27.05.2011

PEN - sprzęt dla gadżeciarzy czy foto-rzemieślników?

Podobno aparaty kompaktowe z wymiennymi obiektywami powoli wypierają lustrzanki. Fachowo takie kompakty nazywają się MILC lub EVIL. Marketingowo mówi się o nich "PEN". Nie jestem ultrakonserwatystą, nie będę płakał nad lustrzankami, ale PEN-y  nie są czymś, co ewoluowało i powinno zastąpić DSLR-y. Czym więc są i kto je kupi?

Od 2010 roku producenci sprzętu fotograficznego (z wyjątkiem chyba Canona) zwijają się z lustrzankami cyfrowymi a rozwijają kompakty do których trzeba kupować osprzęt, gdyż gołe nie stanowią niczego interesującego.

Kiedyś - wcześniej na rynku aparatów analogowych a później cyfrowych - układ był jasny. Były kompakty, proste aparaty z wbudowanym obiektywem i były lustrzanki, czyli aparaty z wymiennymi szkłami. Kompakt był skierowany dla amatorów, wakacyjnych fotografów, miał w sobie wszystko co potrzebne do wykonania prawidłowego zdjęcia. Cechował się prostą obsługą - miał rozwinięte funkcje automatyczne. Lustrzanka cyfrowa była bardziej zaawansowana i skierowana do fotografów, którzy potrzebują kreatywnego narzędzia. W lustrzance można było zastosować rozmaite obiektywy. Ale w większości lustrzanek były też funkcje automatyczne, czyli nawet laik mógł nią zrobić niezłe zdjęcie. Lustrzanki miały poza tym zwykle lepszą baterię (akumulator), były bardziej trwałe. Nic dziwnego, że lustrzanki były droższe od kompaktów. O ile kompakt można było nabyć w cenie 300 zł - ok. 2000 zł to ceny lustrzanek zaczynały się od 2000 zł. Obiektywy stanowiły dodatkowy, duży koszt.

Firmą, która najbardziej promuje kompakty z wymienną optyką jest Olympus. W tej chwili sprzedaje on drugi model EVIL-a czy aparat E-PL2. To kompakt do którego pasują obiektywy systemu mikro cztery trzecie (lustrzanki Olympusa to system cztery trzecie).

E-PL2 różni się od wielu tradycyjnych kompaktów tym, że ma klasyczny wygląd aparatu fotograficznego (kanciasta obudowa) i mało klasyczny sposób kadrowania zdjęć - aparat jest pozbawiony wizjera. Kadry ustala się patrząc na ekranik LCD na tylnej ściance.

Cena E-PL2 w zestawie z obiektywem 14-42 mm (f 3,5-5,6) wynosi 2499 zł. Nie można kupić w sklepie online Olympusa aparatu bez obiektywu (chyba, że poprzedni model E-PL1 za 1899 zł). A gdyby ktoś chciał kupić sam obiektyw 14-42 mm to jego cena wyniesie 1399 zł. W rodzinie obiektywów do PEN-a szkła kosztują od wspomnianych 1399 zł do ponad 3 tys. zł.

Czyli wniosek nr 1 - PEN to strasznie drogi kompakt (1899 zł bez obiektywu, a że obiektyw jest potrzebny to cena kompletu wynosi prawie 2,5 tys. zł. Warto zauważyć, że tradycyjne kompakty Olympusa jak wodoszczelny TG-84 można kupić za 1300 zł. Co prawda Olympus rezygnuje z produkcji lustrzanek (w jego sklepie jest już tylko profesjonalny model E-5), ale choćby tutaj znajdziemy ostatnią lustrzankę w klasie amatorskiej (E-620) za 2399 zł dwoma obiektywami w komplecie!!!

Ponieważ PEN nie ma wizjera a jedynie ekranik LCD, to zapomnijmy o robieniu zdjęć w ostrym słońcu. Na tym ekraniku niczego nie zobaczymy. Ale Olympus oferuje dodatkowy wizjer cyfrowy montowany na aparacie. Taki wizjer przyda się każdemu bo jest dobry - pokazuje obraz jaki wyjdzie z aparatu (w lustrzankach w wizjerze widzimy obraz z obiektywu a nie z matrycy, przez co zdjęcie będzie się trochę różniło od obrazu na żywo). Z tym, że taki dodatkowy wizjer kosztuje... 999 zł. Czyli, jeśli kupimy aparat z podstawowym obiektywem i dodatkowo wizjer to wydamy prawie 3500 ! Ale musimy jeszcze kupić kartę pamięci, ewentualnie dodatkową lampkę błyskową montowaną na korpusie, torbę na aparat, dodatkowy mikrofonik do rejestrowania dźwięku na filach HD.. Czyli cała inwestycja wyniesie 4000 zł. A co z dodatkowymi obiektywami i gadżetami do PEN-a jeśli będziemy chcieli rozwinąć naszą działalność fotograficzną?

Ceny akcesoriów do aparatu PEN znajdziecie w sklepie online.

A ja przypomnę, że za 3500 zł można kupić np. lustrzankę Canon 550D z obiektywem 18-135 mm albo lustrzankę Nikon 5100 ze szkłem 18-105 mm. Dodam też, że wspomniany Canon ma matrycę 18 mln pikseli a Olympus PEN 12 mln pikseli.

Kto kupi PEN-a? Bogaty gadżeciarz (aparat ma elegancki wygląd), miłośnik fotografii potrzebujący dobrej jakości systemu?

-

2 komentarze:

  1. Anonimowy5/26/2013

    Bardzo dobry artykuł. Rozwiał moje wątpliwości. Na Pena tylko sobie teraz popatrzę :) Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. "(w lustrzankach w wizjerze widzimy obraz z obiektywu a nie z matrycy, przez co zdjęcie będzie się trochę różniło od obrazu na żywo)" - lustrzanki pozbawione są błędu tzw. paralaksy o którą Ci chyba chodzi- obraz z obiektywu jest tym, który jest rzucany na matrycę. Jedynie w niższej klasy lustrzankach % pokrycia kadru nie wynosi 100%.
    Poza tym zgadzam się w 100%, peny są średnim wyborem. Jak już iść w kompakt to w serię X

    OdpowiedzUsuń