03.09.2011

Beename.com czyli polskie About.me

Dokładnie rok temu napisałem post "Kto wykona Aboutme.pl". Opisywałem w nim amerykański serwis About.me, w którym można wykonać stronę - wizytówkę. Pisałem, że to świetny start up, lecz nie wróżę mu sukcesu w Polsce. Bo jest po angielsku i nie przyciągnie wielu Polaków. Podrzuciłem pomysł na stworzenie polskiego odpowiednika tej usługi. I wiecie co? Właśnie powstał. Prawie odpowiednik.

Beename.com to jego adres. W gazecie.pl ukazał się wywiad z założycielami interesu: Jackiem Zielińskim i Maciejem Kosteckim. Kostecki mówi w nim: "Beename daje możliwość wykreowania swojej internetowej tożsamości." Czyli poniekąd jest to ten sam argument, jakiego używali twórcy About.me. Wirtualna tożsamość.. Ale cóż to kurka, rurka znaczy? To bełkot marketingowy.

Podobieństwo między polskim i amerykańskim (ten należy teraz do AOL) serwisem wizytówkowym jest sporo. Po pierwsze możemy stworzyć prostą stronkę, wrzucić swoją fotkę, opis i linki do różnych społecznościówek. Oba serwisy w tej chwili oferują też usługę dodaną - adres e-mail z własnym nazwiskiem.

A teraz o różnicach. About.me jest darmowe. Beename.com jest płatne. Płaci się abonament w postaci opłaty za domenę z własnym nazwiskiem (do wyboru z końcówkami us, eu, info, biz, net). Koszt rocznej opłaty to 58,56 zł. Jeśli zapłaci się za dwa lata wówczas opłata wyniesie 111,6 zł. A można wykupić usługę nawet na 10 lat. Czyli, jak widać, serwis służy sprzedawaniu domen, plus hostingu i narzędzia do tworzenia wizytówki (strony).

Przykładowa wizytówka w Beename.com
W czym Beename.com jest lepsze od About.me skoro pobiera opłaty? Otóż nie widzę korzyści. Dla niektórych zaletą może być adres (wybrana przez siebie fajna domena). Ale czy adres darmowy about.me/imięinazwisko jest słaby? Beename oferuje też oryginalne adresy e-mail jak kontakt@imięnazwisko.com. Jednak u Amerykanów założyłem sobie nie gorszy bo imięnazwisko@about.me (w aol.mail). Czy warto więc płacić Beename'owi? Odpowiedzcie sobie sami.

Beename jest dostępny po polsku i angielsku. W przyszłości mogą dojść inne języki w serwisie, bo twórcy mają ambicję zadziałać globalnie. Moim zdaniem biznes im nie wypali. Właśnie przez to, że serwis jest płatny a nie oferuje niczego ciekawego.

Teraz, po roku od startu About.me jestem sceptyczny w stosunku do wszystkich wirtualnych wizytówek osób fizycznych. Bo po co nam one? Dziś, w czasach Facebooka i G+ zaczymay coraz bardziej doceniać prywatność i już nie pragniemy się lansować w sieci. O ile nazwisko plus adres e-mail oraz link do Facebooka to jakiś lans.
-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz