26.11.2017

Zakazują handlu w niedziele. A co z e-handlem?

Fot. Pixabay
Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele została na wniosek związków zawodowych przeforsowana w Sejmie przez PiS i trafiła pod obrady Senatu. W projekcie ustawy jest zapis wyłączający spod zakazu sklepy i platformy internetowe o ile sprzedaż w nich odbywa się w sposób zautomatyzowany. Panowie posłowie, nie krępujcie się w swoich zakazach - automat też musi czasami odpocząć... A tak na serio, czy jest w Polsce jakiś sklep internetowy czynny w niedziele?


Sporo kupuję online a nawet coraz więcej. Kupuję np. karmy dla kota bo w internecie są tańsze i mam większy wybór, a moim kocurom muszę kupować specjalne rodzaje strawy. Ubolewam jednak nad tym, że jeśli zamówię karmę w czwartek albo w piątek to nie mam szans na dostawę wcześniej niż w poniedziałek. Wiecie dlaczego? Bo handel internetowy od początku jego funkcjonowania odbywa się tylko w dni robocze. Niestety. A nawet gdyby ktoś nakazał przychodzić ludziom do pracy w e-sklepie w soboty i niedziele aby realizowali zamówienia klientów to nie będzie miał szans na wysłanie towaru w weekend. Bo w weekendy nie pracują firmy kurierskie (oraz paczkomaty) i urzędy pocztowe.

Zauważcie przy tym paradoks bo właśnie w weekendy sklepy internetowe mają największe obroty. Czyli ci, którzy osiągnęli by największe korzyści z pracy w niedziele, tego dnia nie pracują. Pracują jednak ci, którzy mogliby mieć wolne gdyż klienci i tak spędzają wówczas więcej czasu na zakupach online.

I kolejny paradoks ale tym razem w projekcie ustawy. Wyłączono z zakazu handlu m.in. zautomatyzowane platformy internetowe i urzędy pocztowe. Po co, skoro i ich pracownicy weekendy mają wolne? To pytanie trzeba zadać posłowi Januszowie Śniadkowi.

08.04.2017

mDokumenty - zbędny projekt Ministerstwa Cyfryzacji

Cenię kompetencje minister Anny Streżyńskiej. Pamiętam ją z czasów UKE, kiedy regulowała rynek telekomunikacyjny, broniąc nas przed pazernością koncernów i uważam, że jest jednym z nielicznych ministrów rządu PiS, do których nie można mieć zastrzeżeń. Jednak prace resortu nad dokumentami w telefonie (mDokumenty) uważam za marnotrawienie energii i czasu urzędników oraz pieniędzy podatników. Ten projekt jest zbędny.