26.08.2012

Kto zapłaci 19,90 zł za dostęp do treści w Internecie?

Od września rusza Piano - system płatnych treści w wybranych serwisach internetowych. Skoro artykuły w portalach zawsze były darmowe, czy warto wysupłać co miesiąc 19,90 zł, aby mieć do nich dostęp? Z przykrością stwierdzam, że nie. Z przykrością, bo jako człowiek mediów jestem za znalezieniem złotego środka, który pozwoli wydawcom zarobić na swojej działalności, a Internautom umożliwi dostęp do atrakcyjnych informacji. System spółki Piano Media w obecnym kształcie nie ma większych szans powodzenia. Z winy... - jak mniemam - samych mediów.

System Piano można jeszcze testować za darmo, zakładając konto na stronie pianomedia.pl. Wykonanie systemu od strony technicznej zasługuje na najwyższą ocenę. Po założeniu konta i zalogowaniu się w witrynie, dostajemy dostęp do wybranych serwisów internetowych (o nich za chwilę). Nie musimy się w żadnym z nich później logować. Po uruchomieniu wybranej witryny, np. Magazynu w serwisie gazety "Polska The Times", widzimy na górze strony niewielką zakładkę, która mówi nam, że korzystamy z serwisu należącego do sytemu Piano. Screen poniżej:


Zakładka. Widać na niej adres e-mail, którym loguję się do systemu oraz okres opłacony przez użytkownika (w moim wypadku okres darmowych testów).


Fragment witryny serwisu z widoczną u góry zakładką systemu.

Realne założenia
Niedawno przeczytałem wywiad z jednym z przedstawicieli Piano Media. System odniósł sukces na Słowacji. Według jego twórców, podobnie będzie w Polsce. Tak, wiem, większość naszych Internautów nie zechce płacić za treści (Ty czytelniku zapewne do nich należysz), to naturalne, ale z założenia nie chodzi o pozyskanie większości użytkowników Internetu, ale o mniejszość, bo zaledwie o 1 procent! Czyli plan jet realny. Ten 1 procent to osoby na pewno zamożne, które stać na opłacenie subskrypcji (kupujący prasę tradycyjną i e-gazety) oraz oczekujące wyjątkowych, atrakcyjnych informacji.

Policzmy. Biorąc pod uwagę dane o liczbie polskich użytkowników Internetu (z wiosny tego roku), jest to 16,7 mln ludzi. Jeden procent to 167 tys. Jeśli te osoby wykupią miesięczny abonament Piano, system zarobi 3,32 mln zł. Całkiem sporo. Przy 6-miesięcznej subskrypcji do systemu może trafić 20 mln zł. Spółka Piano Media deklaruje, że 70 proc. z tych środków będzie trafiało do wydawców. Oczywiście początki będą trudne, wydawcy muszą zachęcić użytkowników do korzystania z Piano, nie od razu Kraków zbudowano i nie od razu prawie 200 tys. ludzi opłaci abonament. Ale jeśli uda się pozyskać 167 tys. podmiotów (osób fizycznych i firm), wydawcy nieco zarobią.

Nie wiem jaki będzie podział środków na wszystkich wydawców, ale każdemu teoretycznie coś skapnie. Może nie kokosy, ale zawsze. Pamiętajmy, że wpływy z Piano będą tylko dodatkowym dochodem do zarobków z wyświetlanych w portalach reklam (niektóre serwisy deklarują, że abonenci Piano reklam nie zobaczą).

Za co mamy płacić?
A teraz o konkretach, czyli o minusach systemu z punktu widzenia klienta. Na stronie pianomedia.pl/package widzimy listę serwisów, do których otrzymamy dostęp po zapłaceniu 19,90 zł. Wymienię większe:
  • Gazeta Wyborcza - gazetawyborcza.pl i dostęp m.in. do serwisów Duży Format, Wysokie obcasy, Ale historia; 
  • Forbes z dostępem do działów Styl życia, Inwestor i Opinie; 
  • Polskie Radio i dostęp do serwisu polskieradio.pl (bez reklam) oraz słuchania 4 kanałów PR bez ograniczeń.
  • Super Express - dostęp do serwisów Kronika kryminalna, Plotki, Opinie.
To koniec "większych" serwisów. Poza nimi do Piano dołączyły serwisy gazet lokalnych, często posiadające rozbudowane portale w tym: Echo Dnia, Dziennik Zachodni, Gazeta Pomorska, Gazeta Olsztyńska, Kurier Lubelski, Dziennik Wschodni, Dziennik Bałtycki i wiele innych.

W systemie są też wortale, portale branżowe, jak: wymarzonerosliny.pl, muratordom.pl, poradnikzdrowie.pl, e-ogrody.pl, gwizdek24.pl itp.


Treści niezbyt kluczowe
W sumie do systemu aktualnie przystąpiły 43 serwisy. Co istotne, żaden z tych serwisów nie zostanie od września zamknięty, żaden nie ograniczy drastycznie dostępu użytkownikom darmowym. Wydawcy zachowali się ostrożnie. Do systemu Piano wytypowali serwisy (podserwisy), które nie są dla nich strategiczne, nie chodzi o główne informacje - newsy. Większość chce zarabiać na działach typu plotki, opinie, analizy

Nie przystąpiły do systemu Piano największe portale horyzontalne jak Onet, WP, gazeta.pl. Nie przystąpiły też choćby serwisy grup o2.pl (Pudelek) i Infor, nie przystąpiło bardzo wiele z setek popularnych serwisów i portali / wortali. To źle, bo oferta systemu jest przez to uboga. Mało atrakcyjna dla klientów. Nie jestem czytelnikiem serwisów Muratora ani wielu gazet lokalnych (czy mieszkaniec Trójmiasta zapłaci za treści z Gazety Krakowskiej?). Powiedzmy, że bywam ich czytelnikiem, ale nie potrzebuję płatnych podserwisów typu Opinie czy przepisy kulinarne. To samo znajdę w innych serwisach, za darmo.

Czy utrzymają klientów?
Dla spółki Piano Media i 43 serwisów biznes może okazać się opłacalny, Pod warunkiem, że uda się wykonać plan (zdobyć 1 proc. Internautów). Nie znam metody podziału "łupów", nie wiem ile zarobią mniejsze i większe serwisy. Ale zakładając, że 70 proc. przychodów z systemu trafi do obecnych 43 serwisów, to każdy z nich otrzyma po 52 tys. zł miesięcznie (wyobrażam sobie, że większy portal zarobi np. 100 tys. a mały 20 tys).

Myślę, że z punktu widzenia biznesowego, da się zarobić na tym systemie. Ale nie wiem czy na długo. Czytelnik po miesiącu może się rozczarować, zauważy, że zagląda jedynie np. do serwisu Dużego Formatu, co jest dla niego nieopłacalne (tańszą opcją będzie kupowanie raz w tygodniu Gazety Wyborczej). Szkoda, że do systemu nie przystąpił żaden portal horyzontalny, i szkoda, że żaden wydawca nie zdecydował się na odważny krok - udostępnienie całego serwisu tylko dla abonentów. To mogłoby uatrakcyjnić ofertę.

A co Wy myślicie o Piano?
-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz