18.07.2012

Pinterest - nastolatki i złodzieje

To niesłychane jak duży jest potencjał internetowych tworów dla młodszych i starszych dziewczynek. Najpierw dużą popularnością cieszyły się blogi z ciuszkami, bucikami i innymi głupotami (np. blog Katarzyny Tusk). Teraz jest Pinterest, którego wartość szacuje się aktualnie na 1,5 mld USD. I który, jak się okazuje jest już dość popularny nad Wisłą (podobno 230 tys. juzerów wiosną b.r.). Pogratulowałbym twórcom serwisu sukcesu, gdyby nie fakt, że Pinterest to portal do udostępniania zajumanych treści.
Z ciekawości postanowiłem założyć konto w Pinterest.com W Polsce nie można założyć konta z automatu [aktualizacja - sierpień: już można]. Należy wypełnić podanie (formularz). Czekałem na uruchomienie dla mnie konta dwa dni. Zalogowałem się i... O rety, co ja tu robię?! Gdybym był nastolatką, która chce się dzielić z koleżankami znalezionymi w sieci fotkami ciuchów, biżuterii czy torebek, z pewnością Pinterest sprawiłby mi satysfakcję. Ale nie jestem. To nie miejsce dla mnie. Dla części z Was z pewnością też nie.

A teraz to, co najlepsze, czyli kontrowersje. Ideą Pinterest jest "przypinanie" na wirtualnej tablicy znalezionych w necie obrazków i dzielenie się nimi z użytkownikami. Tylko czy zamieszczając treści na naszych stronach chcemy, aby ktoś je sobie brał i umieszczał? Nie bardzo, to zależy jaką działalność prowadzimy. Z tego względu, po fali krytyki, Pinterest udostępnił meta tag pt. "nopin". Wrzucenie taga w kod naszej strony blokuje udostępnianie grafik w serwisie Pinterest. Tylko kto wie, że powinien ten tag zastosować? Ty wiedziałaś/-eś? Na razie korzystają z taga m.in. serwisy agencji fotograficznych.

Ale niektórym nawet zależy na tym, aby ludzie pin-owali ich treści w Pinterest. Dlatego powstały ikonki społecznościowe, które w wielu portalach czy blogach zaczęły się pojawiać obok ikonek Facebooka i Google+.

Mnie irytuje fakt, że media korzystają z treści udostępnianych w Pinterest. Przykład: ktoś pin-uje zdjęcie ze strony czasopisma Voge, a jakiś serwis internetowy czy strona na Facebooku, kradnie zdjęcie, publikuje je u siebie i podaje jako źródło... otóż to - Pinterest!

O samym fenomenie Pinterestu napiszę wkrótce.
-

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz