04.02.2011

Spartacus czyli walki gladiatorów na Facebooku

Serial "Spartacus: Blood and Sand" poznałem niedawno, gdy Cyfra+ odkodowała w promocji HBO. I jak miałem go nie polubić skoro w serialu intryga goni intrygę, trup ściele się gęsto a bohaterowie co chwila uprawiają seks? Teraz trafiłem na Facebooku na grę zaoferowaną przez twórców tej brutalnej telenoweli - Spartacus: Gods of the Arena. Zapraszam do przeczytania świeżyć wrażeń na temat aplikacji.


Gra Spartacus nie różni się prawie niczym od aplikacji Zyngi typu Mafia Wars. Trzeba tak kierować bohaterami, aby stworzyć silną drużynę, która wygrywa walki z przeciwnikami. Ponieważ gra jest społecznościową to, żeby odnosić sukcesy należy zaangażować do gry naszych znajomych. Jeśli tego nie zrobimy dostajemy łupnia, nie idziemy naprzód a serwis sugeruje nam, żebyśmy pomogli sobie dokupując wirtualne produkty za realne pieniądze. Nie chcę oceniać gier przeglądarkowych, mnie one z czasem nudzą. Ale Spartacus: Gods od the Arena jest grą przyjemną ze względu na fabułę i klimat. Dla fanów serialu będzie ciekawą rozrywką pomiędzy jednym a drugim odcinkiem Spartacusa.



W grze wita nas Lucretia, czyli posatać znana z serialu. Okazuje się, że jest ona naszym pierwszym wirtualnym kompanem do gry (kolejnych musimy pozyskać wśród znajomych na Facebooku) i przewodnikiem. Szybko dowiadujemy się, że naszym zadaniem jest stworzenie od podstaw szkoły gladiatorów. Musimy kupić niewolnika, czyli początkującego gladiatora, wytrenować go, zaopatrzyć w broń, zbroję i tarczę. Gdy jest gotowy do walki posyłamy go na arenę.


Podczas treningu gladiator może zostać zaopatrzony w trzy potrzebne do walki cechy: szybkość, tężyznę i żywotność. Trening kosztuje nas nieco limitowanej energii i trwa... niestety, jak w większości gier przeglądarkowych.. trwa niemiłosiernie długo. Czyli powiedzmy, że ustawiamy sobie dodanie kilku punktów tężyzny w czasie 2 godzin (vide: obrazek) i przez ten czas innego treningu już nie wykonamy. Ale możemy za to walczyć.


Doradcą do spraw walk i stanu gladiatorów jest - jak widać - znany nam dobrze z serialu Doctore. Na obrazku powyżej wskazuje na miasto w którym możemy stoczyć walkę na arenie. Pierwsze miasto odblokowane w grze. Bo docelowo, po zapewne po wielu miesiącach grania, czeka nas walka w Rzymie.


Ale zanim zaczniemy toczyć walki zastanówmy się jak dobrze zaopatrzyć gladiatora. Trzeba mu kupić miecz, tarczę i zbroję a pieniędzy rzadko wystarcza na wszystko. Bądźmy uważni - broń się zużywa, można jej użyć tylko kilkakrotnie. Po zużyciu ekwipunku gladiator nie jest zdolny do walki. Co wtedy? Trzeba kupić sprzęt. A jak nie ma pieniędzy? No to klops - szach i mat, pozostanie nam sprzedać gladiatora (i zacząć grę od nowa, z nowym, słabym zawodnikiem i bez kasy), lub... zapłacić kartą kredytową za wirtualne dinary, lub zapłacić - jeśli ktoś takowe posiada - kredytami Facebooka.


W Spartacusie najbardziej efektowne są walki gladiatorów. Nie mamy wpływu na ich przebieg. Widzimy na ekranie jak nasz gladiator i jego przeciwnik zadają sobie ciosy (krwawym obrazkom towarzyszą dźwięki bitwy) i czekamy na finał. Miło jest wygrywać, zarabiamy wówczas pieniądze. A gdy przegrywamy? To może się zdarzyć, że rywal powali naszego gladiatora, przystawi mu miecz do głowy i zapyta publiczność co ma z nim zrobić - zabić, czy darować życie (kciuk w górę lub w dół). Aby uratować gladiatora możemy przekupić zgromadzoną ludność. Jak widać na screenie będzie mnie to kosztowało 150 jednostek przychylności. A mam tylko 60. Co robić? Zgodzić się na śmierć wychowanka. Ja za pierwszym razem kupiłem punkty przychylności 25-kredytami Facebooka. Miałem je jeszcze z czasów, gdy grałem w Mafię Wars. Zużyłem kredyty, gladiator przeżył, ale i tak poległ w następnych walkach.

Gra nie jest, w odróżnieniu od serialu, tylko dla dorosłych. Zabrakło w niej seksu. Nie jest też grą rewolucyjną, inną niż już nam znane. Ale i tak warto czasami odpalić aplikację Spartacus, choćby dla zabicia czasu podczas przerwy w pracy ;) Jeśli zamierzacie w nią grać, odezwijcie się, może wspólnie pogramy, bo momentami potrzebne jest wsparcie.
-
 -

1 komentarz:

  1. Anonimowy4/04/2011

    A jesli chodzi o zakup gladiatora, kiedy mozna kupic dosc sensownego bo same odpady sa przewaznie.

    OdpowiedzUsuń